Klasowa wycieczka
27-04-06
W związku z egzaminem gimnazjalnym, który był w środę i czwartek mieliśmy 2dni wolne. Jednak nasza klasa postanowiła 
nie iść z resztą szkoły do kina i na wystawę tylko pojechać do Chmielna do domku letniskowego Kasi Kob. I tak zrobiliśmy. W
 środę o 9 rano ruszyliśmy PKS-em z gdańskiego dworca do Chmielna. Było nas 11 + p.Konrad. 
Po 1,5 godziny jazdy dojechaliśmy do Chmielna. Tam poszliśmy do muzeum ceramiki, w którym każdy z nas robił na kole 
jakieś naczynie gliniane. To wcale nie jest takie łatwe jak się wydaje :). (Wszystkie te naczynia będziemy mieć w szkole w 
naszej sali 213 w gablocie :)). Potem poszliśmy do jakiejś Kaszubskiej strzechy, w której oglądaliśmy zbiory tabaki (wiecie, że 
są mistrzostwa Polski w zarzywaniu tabaki?! :P) i graliśmy na burczybasie. Potem mieliśmy długi spacerek do Burzytowskiej 
Huty (czy jakoś tak), czyli wioski, w której Kasia ma domek. Jest to 7km od Chmielna i właśnie tyle przeszliśmy. Zajęło nam 
to 1,5 godziny gadając i opalając się w ruchu, bo słońce mocno grzało. Gdy wreszcie doszliśmy zjedliśmy, rzuciliśmy się na 
trawę i korzystając z dobrej pogody poszliśmy się opalać nad jeziorem. Było 25 stopni :D. Opalając się gadaliśmy o naszej 
klasie i czytaliśmy klasowe teksty ze  świętego zeszytu Marty  :P. Powspominaliśmy, poopalaliśmy się i nadszedł czas na 
zwiedzanie terenu, więc ja i Zuzia poszłyśmy na taki cepelek gdzie jeszcze było słońce Jeny jak my tam szalałyśmy :P. 
Robiłyśmy fikołki, turlałyśmy się śmiałyśmy się jak nigdy :P Potem doszedł do nas Michał i razem z nim się 
wygłupialiśmy...gdy wreszcie zgłodnieliśmy wróciliśmy do reszty coś zjeść i odpocząć. Potem zaczęliśmy rozpalać ognisko i 
szykować kolację. Przy ognisku pośpiewaliśmy. Po ognisku mieliśmy mieć marsz 
bohatera, czyli my   dziewczyny, miałyśmy po ciemku przejść przez jakiś odcinek lasu, a chłopacy mieli nas straszyć. 
Podzielone na 2 grupki ruszyłyśmy Jedna uspokajała drugą :P Pierwszy wyskoczył zza krzaka p.Konrad (chyba był 
najstraszniejszy mimo, że nawet się nie przebrał :P). Potem zza krzaka wyskoczył Michał w masce, ale to już nas nie 
przestraszyło. Dalej Paweł jakimś flashem dał po oczach, ale to w zasadzie nie było straszne i Krzychu, który miał się śmiać 
takim śmiechem jak w horrorach, ale chyba trochę mu nie wyszło :P. Na końcu była Kasia (która dołączyła do straszących), 
która wrzucała jakąś petardę do ogniska i robił się wielki ogień. Ogólnie marsz bohatera nie był straszny, wręcz śmieszny, bo 
miałyśmy z dziewczynami fajny temat do rozmowy ;), ale o czym gadałyśmy to już tajemnica :D. Noc była piękna niebo tak 
gwieździste jakiego jeszcze nie widziałam :D. Potem jeszcze chwilę pośpiewaliśmy na polu i poszliśmy do domku. Tam 
zrobiliśmy przemeblowanie   zamiast stołów w jadalni wnieśliśmy materace i zrobiliśmy jedną wielką noclegownię i oglądaliśmy
 film  Czy leci z nami pilot . Jednak tylko 4 osoby wytrwały do końca ( w tym ja :D), więc zasnęliśmy ok. 4rano.  
Wstaliśmy o 8. Mieliśmy śniadanie do łóżek, a potem sprzątanie. Ok. 11 graliśmy w podchody. Ja z dziewczynami (poza 
Kasią i Pati) uciekałyśmy. Wymyśliłyśmy dość trudną trasę chłopakom musieli dzwonić gdzieś po hasła, mieli trudne pytania i za zadania 
 upleść nam wianek (czego nie zrobili, bo w ogóle nie znaleźli tej kartki :P), zrobić sobie zdjęcie w czyimś wychodku, napisać o nas piosenkę
 i na koniec samemu trafić do domku i na jednej nodze przynieść nam emulsję do opalania :P. Wróciłyśmy do domku i poszłyśmy się opalać.
 W czwartek było jeszcze cieplej   28stopni. Po niecałej godzinie faceci na jednej nodze przynieśli o 7lat przeterminowaną emulsje,
 bo tylko ta była :P.  Później poszłam z Kasią i Pawłem na spacer, na którym Pawłowi ugrzązł but w bagnie i musiał wracać w skarpetce :P.
 Gdy wróciliśmy rozwiesiliśmy hamak i się w nim wygłupialiśmy, ale dość szybko się zerwał i musieliśmy przestać :P.
 Ok. 15 zaczęły się przygotowania do grilla (wspólnego z rodzicami) i zaczęli się zjeżdżać pierwsi goście. Na koniec poszłam z Zuzią
 i jej psem (jej mama go przywiozła) ostatni raz na cepelek i potem do domciu. Był to świetny wyjazd Bawiłam się świetnie szczególnie
 z Zuzią na cepelku pierwszego dnia :*. Mamy mnóstwo nowych tekstów w zeszycie klasowym i ogólnie pozdro dla wszystkich, którzy tam byli :*:*:* 
Kliknij "dalej",by przeczytać o wyjeździe do Wilna


















W tle: Peter Cincotti "On the moon" z albumu "On the moon"