














Wielkanoc na Litwie
19-04-06
W piątek (14 kwietnia) z rana (o 7 rano) wyjechaliśmy samochodem na Litwę. Na początku jechaliśmy w 5-tkę samochodem
jak sardynki, jednak po 2 godzinach jazdy, czyli za Olsztynem spotkaliśmy się z moją ciocią, która mieszka w Braniewie.
Wtedy ja z mamą przeniosłyśmy się do cioci i dalsze 8 godzin jazdy jechaliśmy w 2 samochodach dziewczyny na chłopaków
:D. Ja u cioci miałam cały tył dla siebie, a nawet własny koc i poduszkę, więc było bardzo wygodnie J. Jadąc spałam i
słuchałam muzyki. Ok. 18 dojechaliśmy na miejsce, (czyli o 17 polskiego czasu). Wynajęliśmy domek blisko centrum Wilna.
Był to dom polskiej rodziny podzielony na 2 części w jednej młode małżeństwo z dziećmi a w drugiej rodzice pary. Kiedy
wypożyczali domek jakimś turystom (z reguły Polakom) to się przenosili do rodziców i część małżeństwa była do użytku.
Miała 2 piętra. Na parterze przedpokój, salon, kuchnia i łazienka a na górze drugi przedpokój dwie sypialnie. Ogólnie domek
bardzo ładny i przytulny J. Po przyjeździe chwilę odpoczęliśmy i przyszedł do nas pierwszy gość. Był to synek małżeństwa.
Wszedł do pokoju i mówi Cześć, mam na imię Kamil, na nazwisko....... (nie pamiętam :P) i mam 6 lat, teraz ty (do mojego
brata). Na co mój brat Mam na imię Michał lat 23. Kamil: Nazwisko! Michałodpowiedział - Rewako
Na co Kamil nas wyśmiał :P. Do dzisiaj nie wiemy czemu, ale śmieszny był ten Kamil. Potem zaczął mówić o swoich grach i
wezwał Michała, żeby z nim pograł tak jakby wołał go to tablicy ( Ty! Chodź! Zagrasz ze mną! :P). Później Kamil już nas
zaczął trochę wkurzać, bo codziennie do nas przychodził i nam przeszkadzał i niestety musieliśmy go wypraszać.
Wieczorem poszliśmy do centrum handlowego Europa, które było blisko nas. Centrum świetne. Niby dzielnica taka biedna,
ale Europa 100razy lepsza niż np. Madison. Miała świetny wystrój, dużo znanych sklepów, świetne restauracje i z zewnątrz
wyglądała super. Po kolacji w miłej knajpce i po zakupach właśnie tam wróciliśmy do domu i poszliśmy spać.
Drugiego dnia poszliśmy zwiedzać starówkę. Widzieliśmy śliczną katedrę, główne uliczki starówki, kościół Św. Teresy i bramę
Ostrobramską. Niestety pogoda była paskudna, więc szybko poszliśmy poświęcić święconkę do kościoła Św. Teresy (co
ciekawe nie ma tam zwyczaju, w którym ksiądz święci święconkę tylko są wiadra z wodą święconą i się samemu święci).
Potem Michał i rodzice wrócili do domku, a ja z Adamem i ciocią postanowiliśmy mimo deszczu zwiedzać dalej. Było fajnie,
choć potem się bardzo rozpadało, ale widzieliśmy wiele cudownych cerkiew i mnóstwo uroczych uliczek. Bardzo mi się
spodobało Wilno. Ma takie różne oblicza, bo np. nasza dzielnica była pełna pijaków i niemiłych zakątków, jednak przystanek
dalej trolejbusem była śliczna starówka ze ślicznymi cerkwiami i zabytkami. Mieszkańcy również byli mili, spalali się ze
wstydu jak się mówiło do nich do angielsku, bo nie umieli ani słowa, natomiast po polsku świetnie. Młodzież też jakaś
takainna Fajnie się ubierają, tak oryginalnie i mają inne zwyczaje....
Kliknij "Dalej",by przeczytać dalszą część o wyjeździe na Litwę.

W tle: Peter Cincotti "You stepped out of a dream" z albumu "Peter Cincotti"